opowiadania o hanie i piotrze

Kapitalizm: PoczątekPortrety Polskich PrzedsiębiorcówDuma, wiara i talent – opowieść o Michale Piotrze RadziwilleMichał Piotr Radziwiłł urodził się w 1853 r. Pyszna, przesiąknięta klimatem dawnej Bośni lektura opowiadań wybitnego przedstawiciela jugosłowiańskiej literatury, noblisty Ivo Andrića. Postacią centralną – To co Jan mówi o Piotrze, świadczy o Janie, a nie o Piotrze – tak europoseł Patryk Jaki skomentował słowa Lecha Wałęsy na temat śp. Kornela On Blogger since July 2014. Profile views - 291. My blogs. Hana i Piotr-Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wspierają. Prawda o Piotrze Vischerze - Stasiak Ludwik, w empik.com: . Przeczytaj recenzję Prawda o Piotrze Vischerze. Polnische Frau In Deutschland Sucht Mann. Hana i Piotr rozdział 1 Opowiadanie 7 Niegrzeczny pacjent Po wyjściu Agaty Przemek zastanawiał się co zrobił źle . Przecież kochał swoją siostrę , Olę i Franię . Po chwili wszedł Piotr i dyrektor. - Cześć Piotr. Dobry wieczór dyrektorze . - Cześć Przemek. - Dobry wieczór Przemek. Jak się czujesz? Co Ci dolega ? I co się stało? - Po pierwsze dobrze .Po drugie mam anemię .A po trzecie zasłabłem czuwając przy Hanie .Nie wiem po Agata kazała mi zostać w szpitalu. - Może dlatego , że nie leczona anemia kińczy się tragicznie. Kiedy wychodzisz ? - Zapytaj się szanownej dr Woźnickiej. - Zdrowiejcie obydwoje i jak szybciej wracajcie do nas. - Sambor po tym zasłabnięciu narazie pewnie da tydzień zwolnienia jak Agata mnie wypuści. - Pewnie i masz racje. Słyszałem jak zwiałeś na chirurgię. - Wcale nie zwiałem. Tylko poszedłem odwiedzić Hanę. Zaledwie trzy zdania wymieniliśmy. - A nie Wiki ? - Ale co Wiki? - Kiedy wychodzisz? - Agata jest moim lekarzem prowadzącym , chociaż to Wiki mnie odesłała po moim zasłabnięciu. Zapytaj się Agaty kto jest moim lekarzem prowadzącym? - Ja jestem. - odpowiedziała Agata . - Jak tu mam długo siedzieć ? - Tydzień przynajmiej zostaniesz . - No nie. I co ja mam robić przen tydzień? - Leżeć i grzecznie przyjmować leki . - Mogę choćby odwiedzić Hanę? - Jeśli musisz i mnie uprzedź , że idziesz do Hany. - Tak jest pani doktor. Idzcie sobie. Ja chcę się przespać. - Przemek ma rację. Niech się prześpi , bo przexiwieństwie do waszej dwójki to nie spał trzy dni. Przemek zasnął kiedy mówiła to Agata. Dopiero obudził się na wieczorny obchód. Do sali weszła Lena , która miała nocny dyżur . - Cześć Lena . - Cześć Przemek jak się czujesz? - Dobrze. Ale uparte dziewczyny zostawiły mnie na oddziale. - Przemek ty masz anemię więc nie dziw się , że dziewczyny zostawiły na oddziale. Zresztą kto Cię tu zostawił ? - Agata z Wiki. - Znimi to nigdy nie wygrasz . Na ile Cię Agata zotawiła? - Mam tu zostać Agata nie jest taka uparta . Pozwoliła mi odwiedzać Hanę na chirurgii. Ale przed tem mam ją o tym poinformować. Lub lekarza dyżurującego na oddziale. Po obchodzie Przemek poszedł do Hany na OIOM .Ta sobie smacznie spała w swojej sali. "Odważny to nie ten, kto się nie boi, ale ten, który wie, że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach". ***** Idalia biegła. Najszybciej jak umiała, uciekała resztką sił. Przeczuwała, że zaraz się przewróci, a wtedy wszystko się skończy - stanie się coś strasznego. Nie wiedziała co, nie mogła sobie tego uświadomić, ale czuła, że to zdarzenie na zawsze zmieni jej życie i nigdy go nie zapomni. Oczy zaszły jej łzami, na głowę posypał się żwir i kamienie, nie mogła złapać tchu i nagle, ostatnim, rozpaczliwym wysiłkiem woli... otworzyła oczy. Brak tchu i łzy okazały się rzeczywiste, zamiast kamieni natomiast były łapki, cztery sztuki. Ostatnia próbując szybko czmychnąć wplątała się w jej włosy. Sprawca pobudki i winowajca jakby nigdy nic zwinął się w kłębek przy twarzy swojej pani, udając, że go tam nie ma, że śpi, a w ogóle to o co chodzi, przecież nic się nie stało. Ida nadgarstkiem otarła Dzięki, Szczepan, doceniam. Jesteś prawdziwy facet, na ciebie zawsze można liczyć w kryzysowych sytuacjach - pocałowała kotka w główkę, dokładnie pomiędzy spiczastymi ramach okazania wdzięczności za pobudkę z koszmaru chciała natychmiast wypełnić miseczkę, jednak w tym momencie zadzwonił wstrzymała Halo - odebrała z lękiem, drżącym Hej, to ja, coś nie w porządku?- Agata, cześć, wszystko okej - wypuściła z ulgą powietrze z płuc, uświadamiając sobie, że ze strachu nadal je Dzwonię, bo pomyślałam, że skoro i tak musimy iść dzisiaj do pracy i skoro takim bladym świtem, to może pojedziemy razem?- Ale jak to, nie rozumiem, to ty nie jesteś w hotelu?Internistka odchrząknęła nieco Niezupełnie, tak jakoś wyszło, że jestem u Marka, zasiedzieliśmy się wczoraj trochę...- U Marka, no proszę, a tyle było niedawno wątpliwości w tej kwestii. Szybko zmieniasz zdanie. O, przepraszam, do niczego nie doszło. Ja tylko jak zwykle szybko się uczę i jestem niezwykle inteligentna. I jak ktoś mi mówi, że trzeba doceniać, co i kogo się w życiu ma, a potem można bardzo żałować, jeśli przepadnie, bo podły los, to mnie nie trzeba dwa razy Proszę mi wybaczyć szczerość, ale to straszne niedopatrzenie z pani strony, pani doktor. Że do niczego nie doszło. Cała reszta wykonana To co, zostanę nagrodzona? To niedaleko od ciebie. Napisz adres, ogarnę się i Jesteś kochana.* Jechały w milczeniu. Idalia w zamyśleniu patrzyła na drogę, Agata spokojnie i powoli dobudzała się, nabierając siły na cały dzień i nowe obowiązki. Nagle w ciszę i spokój poranka wdarł się dzwonek telefonu. Cichocka przeniosła wzrok na wyświetlacz, po czym spokojnie znów spojrzała przed siebie, kompletnie ignorując Boże drogi, znowu to, nie odbierzesz? Dzwoni ci i dzwoni Ach, cóż za spostrzegawczość - rzuciła psychiatra Nie takim tonem poproszę. I nie zbywaj mnie, tylko wytłumacz, o co chodzi, bo to się robi Naprawdę? Co ty nie powiesz! To nie tobie dzwoni! Co ma się dziać, dzwoni telefon, nie słyszysz? - Ida krzyczała wściekła. Nie panowała nad sobą. - Nieznany numer, jakieś kilkanaście razy w ciągu dnia. Muszę wyłączać przy pacjentach, bo nie mogłabym pracować, nie dowiem się nawet, gdyby ktoś wzywał mnie w szpitalu. Jak kiedyś zawalę wezwanie, to Tretter mnie wywali na zbity pysk. I wtedy się będzie dopiero coś działo! Będziecie zachwyceni!W głosie Idalii pojawiła się z trudem wstrzymywana histeria. Drżały jej usta, wybuch płaczu był kwestią A w ogóle to myślisz, że co? Że ja jestem głupia? Upośledzona? Gdybym wiedziała, co się dzieje, już dawno przestałoby się cisza. Lekarka zacisnęła na kierownicy drżące dłonie. Telefon zadzwonił ponownie. Wyłączyła urządzenie. Zdecydowanie zbyt gwałtownie rzuciła nim na tylne siedzenie, z całej Zatrzymaj się gdzieś. I Nie mamy Stań gdzieś, mówię. Mnie poniosło, ciebie poniosło, ochłoniemy sobie Spóźnimy To będziemy spóźnione, ale nigdzie dalej teraz nie spokojnie wybrała numer na swoim Cześć Witek, tu twoja ulubiona koleżanka, taki problem mam, ja i Idalia utknęłyśmy w strasznym korku, trochę się spóźnimy. Przejmij moje obowiązki, a Idalii pacjentów powiadom. Kwestia pół godziny. Uwielbiam cię, dzięki. Słucham? To, że uwielbiam kogoś innego nie znaczy, że nie mogę i ciebie, buziaki! Jesteś super! Wiem, że wiesz, pa!Zatrzymały się na Mogę zobaczyć? - Agata wskazała głową telefon, psychiatra Tylko wczoraj dwadzieścia trzy połączenia z prywatnego numeru. Niemożliwe, że nie wiesz, kto to jest, Ida. Musisz go zgięła się wpół, jakby ktoś ją uderzył. Ukryła twarz w Iduś, nie o to mi chodziło, nie miałam na myśli, że kłamiesz. Po prostu o tym nie wiesz. Popatrz na mnie. Cała sytuacja jest po prostu jakaś skrajnie chora. Chcę ci pomóc, ale żeby to zrobić, muszę się czegoś od ciebie zadzwonił po raz kolejny, oczy Idalii zaiskrzyły wściekłością. Wyrwała go koleżance z Halo! Halo! Proszę się odezwać, natychmiast, kim pan jest? Czego pan ode mnie chce? Proszę przestać dzwonić, człowieku, jeśli nie przestaniesz, zadzwonię na policję! Przysięgam!Usłyszała cichy, złośliwy chichot. Połączenie zostało nabrać tchu, ochłonąć, ale emocje były silniejsze od niej, rozpłakała się Agata, powiedz mi, co ja mam robić, przecież nie panuję nad własnym życiem - mówiła zalewając się wyjęła chusteczki. Była skrępowana rozpaczą Uspokój się i opowiedz mi wszystko po kolei. Coś tu jest cholernie nie tak. No, już, bo ja też będę płakać - objęła lekarkę mocno, krzepiąco głaszcząc po plecach. - Nie ma sytuacji bez wyjścia, słyszysz?Idalia zdołała wykonać tylko drugą część polecenia, opowiedzieć. Uspokoić się już nie mogła. Nie pozwalało jej na to ciągłe napięcie ostatnich tygodni, strach i bezradność. Opowiadała płacząc, Agata słuchała w milczeniu. Opowiedziała wszystko, o telefonie w szpitalu, przez który omal nie zemdlała, kiedy rozmówca jedyny raz się odezwał i uświadomiła sobie, że głos nie należy do jej męża, przez co nie potwierdziła się jedyna hipoteza, jaką dysponowała. O bukiecie zostawionym u sąsiadki, zdecydowanie zbyt spektakularnym, o karteczce z zawoalowaną groźbą, o tym, że wyciszenie dźwięku nie pomaga, bo świecący wyświetlacz wybudza ją nawet w nocy. Mówiła o koszmarach, w których ciągle ucieka, a ktoś ją goni, w jakim paraliżującym strachu odbiera telefon, co i tak nie ma sensu, bo rozmówca końcu wytarła oczy i gwałtownie wysiąkała nos, wyprostowała A najgorsze, Aga, jest to, że zupełnie nie wiem, co robić. Zawsze w życiu sobie radziłam, układając plan, jak działać, krok po kroku, to pozwalało mi przetrwać, wziąć się w garść, a teraz kompletnie nie umiem. Nie wiem ani kto to jest, ani dlaczego to robi, co mu zrobiłam i co mogę zrobić, żeby przestał mnie dręczyć. I to jest straszne, życie wymyka mi się spod kontroli. W głowie słyszę już wibracje telefonu nawet, kiedy nie dzwoni. A gdy ten człowiek zaczyna się śmiać, to czuję, że ze mnie kpi, że bawi się moim kosztem, że jest zdolny do wszystkiego. I zaczynam się naprawdę bać. Nigdy się tak nie To jest jakieś popieprzone, nielogiczne. Przeglądałaś dokumentacje pacjentów? Może to ktoś z nich?- To było pierwsze, o czym pomyślałam. Nikogo takiego ostatnio nie Jakiego?- Niezadowolonego, nienawistnego, A dawniej?- Teoretycznie to może być każdy, w praktyce nikt, bo to prywatny numer, nie służbowy, kto z pacjentów mógłby mieć mój prywatny numer?- Każdy numer można zdobyć, jeśli się Tylko po co, przecież gdy o coś mu chodzi, ma jakieś wątpliwości, może zadzwonić i Ty to wiesz, ja to wiem, ale ten człowiek, kimkolwiek jest, nie ma nic wspólnego z logiką. Nie wygląda na I co? Jak to sobie wyobrażasz? Że zablokuję wszystkie prywatne numery? Wiele instytucji z takich dzwoni, nie ma szans. Numeru też nie zmienię, po pierwsze, bo dałabym się zastraszyć, po drugie - to numer na abonament. Mam iść na policję, i co im powiem? Wezmą mnie za Idalia, ja nie chcę się mieszać, ale jeśli to twój mąż?- Co ty mi chcesz powiedzieć?- Pogadaj z mężem. Nie ma żadnego powodu, dla którego miałby cię dręczyć osobiście. Może komuś to Czy ty aby nie naczytałaś się za dużo kryminałów?- Spotkaj się z Nie mam do niego żadnego kontaktu, numer, który mam, nie Wspominałaś, że to znajomy Daj Zrobisz, jak zechcesz, ja wyjścia innego nie widzę, a teraz już jedźmy, bo Latoszek nie jest obdarzony pokładami cierpliwości. Wiktoria i Piotr siedzieli w pokoju lekarskim przy porannej kawie. I zdjęciach No, i jeślibyś mi pomogła, Wiki, taki zabieg ma szansę Spokojnie, spokojnie. Najpierw pogadam z Van Graafem. Będzie się burzył, bo pacjentka ma problemy z sercem. Nie wiem, czy zakwalifikuje się do znieczulenia. On się rzadko Problemy sercowe to twoja specjalność. Przekonasz Bardzo śmieszne, ale to by było Gdyby nie było, nie prosiłbym cię. A co słychać w małżeństwie? Jak wyjazd, odpoczęłaś?- Wróciliśmy, nic nadzwyczajnego, cudowne lenistwo, opowiadaj lepiej, jak tam Hana i tym momencie weszły Agata i Idalia. Psychiatra miała zapuchnięte od płaczu oczy. Internistka chciała nalać kawy, ale zauważyła Wiktoria! Jesteś już! - rzuciła się przyjaciółce na szyję. - Jak było?- Bosko. Pogadamy o tym. A teraz szara rzeczywistość i wir pracy. I stęskniłam się za nie patrzyła na szczebioczące kobiety i ich nie słuchała, przyglądała się Piotrowi pochylonemu nad wynikami badań. Próbowała się zebrać na odwagę, nie miała czasu, pacjenci przed chirurgiem, odchrząkując, żeby zwrócić na siebie jego O, Idalia, coś się stało? Mam wrażenie, że się po same Nie, wszystko w porządku - wyprostowała się, stając w swojej zwykłej, sztywnej pozie, która dodawała jej pewności. - Twoja żona, Hana... kiedyś rozmawiałyśmy... że gdyby jakiś problem...- Okej, kawę wypijemy później - Piotr mrugnął do się jeszcze To masz jej dać znać, coś wspominała, telefon czy adres?Cichocka uśmiechnęła się z Jedno i Zaraz ci napiszę, a teraz chodź, spojrzysz mi na pacjentkę, potrzebuję twojej konsultacji. Zaczyna pisać opowiadania więc mam nadzieję że wam się spodobają ;) Kilka słów o sobie mam na imię Majka , jestem na ogół spokojna ale czasami pokażę swoje diabelskie obliczę ;) To zaczynam pisać opowiadanie nosi tytuł Ola i Piotrek ;) O to pierwsza część : Jak zawsze co wakacje jadę do cioci do ciocię Anię ponieważ była bardziej wyluzowana i nowoczesna od mojej one bliźniaczkami ale nie były do siebie podobne z charakteru ale z wyglądu tak nawet czasami je myliłam. Mama była zawsze cicha i spokojna dobre miała oceny była idealną córką dla moich dziadków gdy była w moim nie chodziła na imprezy zawsze siedziała w domu i się Ania była złą wersją mojej od małego była hałaśliwa,niesforna przynosiła swoim rodzicom dużo problemów a to przychodziła do domu pijana,albo zmieniała chłopaków jak uczyła się wcale,każdy kto zna mnie zna moją mamę i ciocie to mówi że jestem podobna z charakteru do cioci Ani .Zawsze dziadkowie mówili na mnie jak byłam u nich Ania. Bardzo lubiłam przyjeżdżać do cioci miała duży dom. Miała dzieci ale tylko jedną córkę Edytę która z nią nie mieszka bo się wyprowadziła do swojego męża Daniela. Edyta była w wieku mojej siostry od kąt pamiętam są nie tylko kuzynkami ale tez najlepszymi przyjaciółkami. Ja jestem Ola jestem niesforną 15-latką. Mam długie brązowe proste włosy,piwne oczy lub jak moja siostra Asia mówi ciemna wysoka gram w piłkę ręczną. Ciocia Ania jest moją ulubioną i najukochaniszą cioteczką pod słońcem ,ciocia lubi jak do niej przyjeżdżamy bo całymi dniami jak nie jest w pracy jest sama w domu, ponieważ mąż jej 3 taemu umarł. Pierwsze dwa dni mineły bardzo szybko chodziłam do południa w piżamie a popołudniu jeździłam na zakupy z Edytą i wieczorem trzeciego dnia pobytu u cioci jak zwykle oglądałam telewizję o tej porze bo nie miałam co innego robić,a ciocia sprzątała po kolacji w kuchni a Asia była u Edyty i że ciocia mnie woła -Olu czy pójdziesz z lolą na spacer -ciocia miała psa yorka bardzo go lubiłam więc od razu jej opowiedziałam z uśmiechem -Oczywiście że pójdę nawet mi dobrze mi zrobi spacer-powiedziałam z uśmiechem na twarzy. -Cieszę się smycz wisi tam -wskazała na czerwoną smycz Loli od razu ją przypięłam do obroży psa. Nie za bardzo znałam to miasto ale okolice gdzie mieszkała ciocia znałam poszłam do pobliskiego parku jak doszłam to usiadłam na ławce. Puściłam Lolę i nagle zauważyła kota który właśnie spacerował bardzo szybko biegała więc mi uciekła nie dogoniłam jej więc zaczęłam wołać : - Lola,Lola chodzi tutaj- wołałam i wołałam ale nic to nie nagle zauważyłam jak jakiś obcy chłopak niósł Lolę na rękach od razu do niego podbiegłam wyglądał na sympatycznego i w dodatku był mega ciemne włosy,ładnie był ubrany, pierwsze co zauważyłam gdy do niego podeszłam jego piękne niebieskie wysoki i dobrze wysportowany. -Hej to mój pies-powiedziałam do niego- więc możesz mi go oddać - Cześć to twój pies mogłabyś go bardziej pilnować-powiedział chłopak -Dziękuje że ją znalazłeś uciekła mi naprawdę szybko biega a jeszcze szybciej jak zobaczy kota i pobiegłam za nią ale nie dałam rady ją dogonić -mówiłam jak najęta -a po za tym jestem Ola przedstawiłam się mu i podałam rękę . - Nie ma za co masz szczęście że trafiłaś na mnie a nie na jakiegoś złodzieja psów mam na imię Piotrek miło mi Ciebie poznać-podał mi swoją dłoń. -Pocieszyłeś mnie jesteś z stąd ?-zapytałam - Mieszkam tu od 15-nastu lat -odpowiedział i przesłał mi swój piękny uśmiech - A ty się tu dopiero wprowadziłaś czy na wakacje przyjechałaś -zapytał - Jak chcesz to mogę cię z miła chęcią pokazać miasto-powiedział Piotrek. - Przyjechałam do cioci na wakacje jak co roku o tej porze jestem tutaj -powiedziałam teraz ja -Zgadzam się żebyś mi pokazał miasto chociaż w domu nie będę siedzieć -powiedziałam -To kiedy pasuje ci poznanie tego miasta?-zapytał -Nie wiem kiedy chcesz kiedy masz czas-powiedziałam -podam ci mój numer telefonu oczywiście jak chcesz,mam nadzieję że twoja dziewczyna nie będzie zazdrosna że spędzasz ze mną czas -powiedziałam coś takie nie wiedziałam jak on to przyjmie ale ja jestem głupia -To może jutro jak ci opowiada ,okej nawet dobrze że mi go dasz sam bym cię musiał prosić o numer,nie będzie zazdrosna bo nie mam dziewczyny -odrzekł Piotrek - To się cieszę,to jutro mi pasuje-powiedziałam Mam nadzieję że wam się spodoba ;) Niebawem dodam drugą część

opowiadania o hanie i piotrze