znalazłam miłość po 30

Miłość po 30 14 май 2020 г. Czy naprawdę tylko w kraju miłującym bliźniego i papieża, (tego prawdziwego, co umarł) wsadzają za wycieraczki kartki "wypierdalaj do szpitala ratowniku chuju i nam dzieci nie zarażaj !!!"? Tłumaczenia w kontekście hasła "znalazłam się po" z polskiego na angielski od Reverso Context: Nagle znalazłam się po drugiej stronie. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate „Po 30 latach mąż zaczął mnie adorować i pragnąć. Okazało się, że to choroba, nie miłość”Według lekarza Andrzej ma Zespół Capgrasa, który powoduje, że zakoch Drugiego męża (bezdzietnego kawalera) poznałam 9 miesięcy prze 30. urodzinami. Zamieszkaliśmy razem niemal natychmiast. Po dwóch latach wzięliśmy ślub. Jesteśmy znakomicie dopasowani. Życie z 'pierwszym lepszym' to musi być przecież mordęga. Nie wiem jaki miałby być tego cel. Listen online to O.N.A- Agnieszka Chylińska - - Znalazłam Miłość and see which albums it appears on. Scrobble songs and get recommendations on other tracks and artists. Playing via Spotify Playing via YouTube Polnische Frau In Deutschland Sucht Mann. Pragnę złożyć świadectwo skuteczności nowenny pompejańskiej. Rozpoczęłam ją odmawiać pod koniec zeszłego roku. Równocześnie odmawiałam też modlitwę do św. Rity oraz Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Prosiłam o miłość i Matka Boża wysłuchała moją prośbę 2 dni przed ukończeniem modlitwy. Dziękuję Ci, Matko Boża, Panie Jezu i św. Rito – dziś dzięki Wam jestem szczęśliwa! Mojego narzeczonego poznałam w sylwestra. Znajoma zaprosiła dwóch wolnych facetów, ale jej celem było wyswatanie mnie z tym drugim. Wyszło inaczej i myślę, że tak miało być. Mój narzeczony jest wspaniałym, dobrym człowiekiem i bardzo go kocham. W ciągu tego roku nasze życie zmieniło się diametralnie. Za dwa tygodnie bierzemy ślub, a w maju przyjdzie na świat nasze dziecko, na które oboje z miłością czekamy. Nie traćcie więc nadziei, módlcie się i wierzcie. Cuda się zdarzają! Pozdrawiam serdecznie – szczególnie wszystkich samotnych (niech to świadectwo będzie dla Was nadzieją). Wesołych Świąt! Ola StartŚwiadectwa o nowennie pompejańskiejOla: Znalazłam miłość! fot. Adobe Stock, Pixel-Shot Koniec mojego pierwszego małżeństwa okazał się tak banalny jak z telenoweli. Byli po ślubie 30 lat, on prowadził firmę i zarabiał na rodzinę, ona wychowywała syna i zajmowała się domem. Dorobili się willi na przedmieściach, wyjeżdżali na zagraniczne wczasy. Ona myślała, że są szczęśliwi. Ale kiedy syn dorósł i poszedł na swoje, okazało się, że całe jej dotychczasowe życie było wielką mistyfikacją! On od lat prowadził bowiem podwójną grę i budował równoległy związek ze swoją sekretarką. Obwieścił to prawowitej żonie krótko po wyprowadzce syna. Zaproponował pokojowy rozwód, w zamian oferując mieszkanie w mieście, które kupił kiedyś kochance. Miały się po prostu zamienić miejscami: stara żona, jak zużyty przedmiot, wyniesie się do mieszkania po kochance, kochanka zajmie jej miejsce w willi. Tylko on, pan i władca, miał pozostać na swoim miejscu. Na szczęście sąd, do którego zrozpaczona żona zwróciła się o pomoc, podzielił jej wzburzenie. Dzięki temu – prócz mieszkania – dostała jeszcze na „nowe życie” samochód oraz comiesięczne alimenty. I tak, mając ponad 50 lat, została sama, przejechana przez życie jak przez drogowy walec. Tyle dobrego, że alimenty od byłego małżonka pozwoliły jej nie umrzeć z głodu i nie skończyć pod mostem. Tak właśnie można streścić moje życie i jego koniec… Byłam pewna, że moje życie się skończyło! Zachorowałam na depresję. Było mi wszystko jedno, czy wstaję rano z łóżka, czy nie. I tak byłam nikomu niepotrzebna! Syn urządził się za granicą i rzadko czegoś ode mnie chciał. Po 30 latach zajmowania się domem szans na pracę zawodową nie miałam prawie żadnych. Czułam się niczym zużyta szczotka do podłogi. Psycholog, do którego chodziłam na terapię, sprzedawał mi wprawdzie jakieś bajki o nadziei, ale nie chciało mi się go słuchać. Podobnie jak Ali, mojej przyjaciółki. – Głupia jesteś, Krysia – mówiła mi bez ogródek, a mnie jedynie brak sił powstrzymywał przed wyrzuceniem jej z domu. – Masz mieszkanie, auto, żyjesz za pieniądze od byłego męża. Wiele kobiet może tylko o tym pomarzyć! Fakt, twój eks okazał się ostatnim palantem, ale czy przez to zamierzasz nie wstawać z łóżka do końca życia? Jesteś wolna, świat stoi przed tobą otworem. Możesz wszystko! Słowa Ali wydawały mi się tak głupie jak wszystko wokół. Marzyłam tylko o tym, aby zasnąć i nigdy się już nie obudzić. Na samobójstwo jednak nie miałam siły. Raczej liczyłam na jakiś cud. I ten się zdarzył! Choć całkiem inny, niż myślałam. Aż czternastu panów? Nie jest ze mną tak źle Otóż Ala bez mojej wiedzy, o zgodzie nie wspominając, założyła mi profil na internetowym portalu randkowym. Wpadła do mnie któregoś dnia z winem. Już nie brałam leków, więc mogłam się napić. Nie miałam ochoty, ale ona tak nalegała… Po kilku kieliszkach napoju bogów jakoś tak lekko mi się zrobiło. I właśnie wtedy Ala otworzyła laptopa i wyznała mi prawdę. Miałam ochotę ją zamordować, ale ręce miałam mocno niezborne. Wstać też mi było trudno, więc z musu siedziałam i oglądałam „kandydatów do mego serca”, którzy odpowiedzieli na ten mój – nie mój anons. I muszę przyznać, że w końcu wciągnęła mnie ta zabawa! Okazało się, że aż czternastu panów jest mną zainteresowanych. A list od jednego z nich – tajemniczego Jerzego – nawet mnie zainteresował. Życie bywa bardzo okrutne, ja jednak wierzę, że może też być piękne – pisał Jerzy. – Patrzę na Twoje zdjęcie, Krysiu, i w Twych oczach widzę tę samą wiarę. Jeśli tak rzeczywiście jest, napisz do mnie kilka słów, proszę. Z fotografii spoglądał poczciwy, szpakowaty mężczyzna. Niech gęś kopnie mojego byłego męża Rano obudziłam się z okrutnym bólem głowy, ale i z dziwną energią, której nie czułam od ponad roku. Pierwsze kroki, wprost z pościeli, skierowałam do laptopa. Odnalazłam list od Jerzego. - Ja przestałam wierzyć w to, że życie może być piękne. Stałam się emocjonalnym wrakiem człowieka. Ale dzięki Twojemu listowi poczułam, że chyba jednak chcę odnaleźć tę wiarę – odpisałam. I tak to się zaczęło. Po kilku tygodniach pisania mejli postanowiliśmy się z Jerzym spotkać. Już po pierwszej randce wstąpiło we mnie nowe życie! A czas tylko potwierdził, że Jerzy jest kimś, na kogo warto było czekać całe życie i tyle wycierpieć. Swoim ciepłym i dobrym charakterem podniósł mnie z samego dna! Przywrócił uśmiech i wiarę w przyszłość. Od dwóch lat jesteśmy małżeństwem. Wspólnie prowadzimy malutki sklepik na osiedlu, spędzamy więc niemal cały czas razem: w domu i w pracy. I – muszę przyznać – nigdy, nawet w początkach poprzedniego małżeństwa, nie czułam się tak kochana, dowartościowana i atrakcyjna! Zupełnie nieoczekiwanie, poznany przez internet Jerzy okazał się miłością mojego życia! Ala miała rację… Niech gęś kopnie mojego eksmęża! Już nie mam do niego żalu. Mogę mu tylko podziękować, że kiedyś mnie wyrzucił ze swojego życia. Bo znalazł mnie ktoś, kto naprawdę zasługuje na miłość. Czytaj także:Mój biedny syn haruje na zachcianki żony i córkiGdy mój mąż posprzątał z nudów mieszkanie, liczył na oklaskiZgodziłam się, by imprezę organizować razem z kuzynką. To był błąd Niezależny, żyjący "pełnią życia", niestroniący od przelotnych znajomości i przypadkowego seksu - oto, jak przedstawia się stereotypowy obraz singla ukształtowany w ostatnich latach w naszym społeczeństwie. Tymczasem badanie "Pokolenie singli", przeprowadzone na zlecenie portalu ukazuje, że doświadczenia seksualne i oczekiwania osób bez pary wobec związków, są tak naprawdę zupełnie inne. Artykuł ukazał się w ramach Debaty Onetu: Jak Polki i Polacy szukają miłości? Niezobowiązujący seks? Nie, dziękuję... W dzisiejszych czasach coraz więcej mówi się o otwartych związkach, o relacjach typu "friends with benefits", które zazwyczaj, niestety, często niesłusznie, są kojarzone z singlami. Jak wynika bowiem z badania "Pokolenie singli", osoby żyjące bez pary są w tej kwestii bardzo radykalne. Co drugi singiel uważa, że seks to dla niego szansa na pogłębienie więzi z partnerem, a co piąty przyznaje, że fizyczne zbliżenia mogą być doskonałą okazją do okazywania sobie uczuć. Co ciekawe zaledwie 4 proc. badanych traktuje seks jako zaspokojenie potrzeb, a 2 proc. jako zabawę i przygodę. Wyniki badań potwierdzają wypowiedzi współczesnych singli, komentujących na internetowych forach problem kontrastu między swoimi przekonaniami dotyczącymi sfery seksualności a tym, jak ta sfera jest kreowana przez media i postrzegana przez otoczenie. - Właściwie to, odkąd pamiętam, jestem singlem. Nie to, że nigdy nie spotykałem się z żadną dziewczyną, że nie chodziłem na randki. Po prostu, jakoś tak wyszło, że moje relacje zazwyczaj nie trwały zbyt długo, przez co nie były traktowane przez nikogo poważnie - przyznaje Arek. - Moi koledzy, a nawet rodzina, przyczepili mi jakiś czas temu etykietkę "wolnego strzelca" i twierdzą, że ja już z założenia nie szukam niczego zobowiązującego, niczego na stałe. Chyba naoglądali się za dużo amerykańskich seriali... Początkowo miałem to gdzieś, ale ostatnio ich docinki coraz bardziej mnie denerwują. Dlaczego wszyscy dookoła twierdzą, że skoro jestem singlem, to na pewno wchodzę do łóżka każdej dziewczynie? Wszyscy tworzą niestworzone historie, a ja naprawdę chciałbym się wreszcie zakochać i ustatkować - dodaje. Bardzo podobne odczucia ma użytkownik o nicku noname: - Zawsze uważałem, że seks jest dla małżeństw, ostatecznie dla ludzi, którzy są pewni tego, że chcą razem spędzić resztę życia. Czy to ja jestem aż tak strasznie dziwny, czy to ten świat całkiem zwariował? Oczywiście, ile osób, tyle opinii, natomiast badania jasno pokazują, że zdecydowana większość singli jest tego samego zdania. Aż 96 proc. osób badanych singli przyznaje, że interesują ich tylko stałe związki. Wszystko w swoim czasie Skoro więc single nie uznają niezobowiązujących znajomości, jak zatem ta kwestia przekłada się chociażby na wiek inicjacji seksualnej? Jak wynika z badań "Pokolenie singli" co trzecia osoba bez pary uważa, że pierwszy raz z nowym partnerem może nastąpić dopiero wtedy, kiedy pojawi się wzajemne uczucie. Czy może to więc tłumaczyć fakt, że 45 proc. badanych w wieku 18-24 lata oraz 16 proc. badanych w wieku 25-39 lat deklaruje, że jeszcze nigdy nie uprawiało seksu? - Z moich badań ("Seksualność Polaków 2017" - badanie Zbigniewa Izdebskiego i Polpharmy) wynika, że 47 proc. z nas decyduje się na podjęcie współżycia seksualnego po dłuższej znajomości. A w dobie internetu, zanim po raz pierwszy się spotkamy, to poświęcamy dużo czasu na poznanie siebie - mówi znany seksuolog, prof. Zbigniew Izdebski. - Na świadomy wybór bycia singlem składa się wiele uwarunkowań. Niektórzy z nas są singlami, bo stawiają większe wymagania wobec partnera życiowego. Zdecydowana większość ludzi, których badam i którzy definiują się jako single, mówi: "Nie wchodzę w relację tylko dlatego, że w moim otoczeniu nie ma odpowiedniej osoby". - Jest też pewna grupa osób, która stawia następne wymaganie: jeżeli już wchodzę w relację, to ta znajomość musi trwać odpowiednio długo - dodaje profesor Izdebski. - Inni nie wchodzą w relacje seksualne ze względów światopoglądowych. A jeszcze inni mówią, że szukają prawdziwej miłości i idealizują relacje z drugą osobą. Romantyczni tradycjonaliści Na tej podstawie śmiało możemy przyznać, że współczesnym singlom, zamiast do niezależnych i wyzwolonych hedonistów, o wiele bliżej jest do tradycjonalistów podchodzących do kwestii seksu w sposób bardzo radykalny i pielęgnujących wyższe wartości. W grupie singli, którzy mają podobne wymagania, znajduje się 23-letnia Karolina. - Należę do tych 45 proc. osób, które jeszcze nigdy tego nie robiły. Mam 23 lata, kształcę się, mam fajną figurę, ładną twarz i długie włosy, lubię ludzi i chętnie z nimi rozmawiam. Mimo to jeszcze nie trafiłam na swojego jedynego, ukochanego mężczyznę. Wymagam by był wysoki, bo sama taka jestem, żeby miał dobre wykształcenie, bo sama je zdobywam oraz żeby był dobrym człowiekiem, którego dobroć ujmie moje serce. To "aż" tyle? Bo nie znalazłam do tej pory nikogo takiego, kto by posiadał te ważne dla mnie cechy - dodaje Karolina. Jak pokazują badania "Pokolenie singli" osoby bez pary szukają w sieci prawdziwej miłości (58 proc.), cenią sobie szacunek innych (26 proc.) oraz przyznają, że najważniejszą wartością dla nich jest rodzina (67 proc.). O tym, że single coraz bardziej cenią sobie tradycyjne wartości, świadczy również to, jak rozpatrują swój przyszły związek. 19 proc. badanych przyznaje, że nie zdecydowałoby się na relację z osobą po rozwodzie, a 34 proc. w wieku 25-39 lat nie związałoby się z kimś, kto ma dzieci z poprzedniego związku. Poglądy polityczne a seks Stereotypy, upowszechniane w ostatnich latach przez środki masowego przekazu, przedstawiają singli nie tylko jako osoby niezależne, żyjące w pojedynkę, korzystające z przyjemności płynących z życia. Media w znacznej mierze przyczyniły się również do wykreowania światopoglądu przypisywanego singlom, którzy coraz częściej są postrzegani jako osoby niezwykle liberalne. Tymczasem badania "Pokolenie singli" wyraźnie pokazują, że większość singli skłania się w swoich poglądach politycznych w zupełnie inną stronę. Jak się bowiem okazuje, aż 55 proc. osób bez pary ma poglądy prawicowe lub centroprawicowe, co w odniesieniu do wyników dotyczących doświadczeń i oczekiwań seksualnych singli, może skłaniać nas do ciekawych wniosków. Jak zatem poglądy polityczne mają się do zachowań seksualnych singli oraz czy mogą być podstawą do tego, aby doszukiwać się między tymi dwiema sferami istotnych korelacji? - Rzeczywiście, w grupie osób młodych, decydujących się na bycie singlami, dostrzegamy osoby o poglądach prawicowych i restrykcyjnym podejściu do sfery związanej z seksualnością - przyznaje prof. Izdebski. - Zawsze jednak radzę tym osobom, żeby dokonały analizy życia seksualnego: czy ten wybór nie wynika z lęku przed seksualnością i sprawdzeniem się w relacjach? Nieraz w związku z tym stajemy się restrykcyjni wobec innych i wobec siebie, tłumiąc lęki i nasze seksualne pragnienia. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------- "Pokolenie singli" to pierwsze od pięciu lat tak obszerne badanie dotyczące polskich singli. Dziś zdradzamy, jakie są wydatki polskich singli. Informacja o badaniu: W badaniu dotyczącym singli internautów wzięło udział 2893 respondentów w wieku 18-65 lat. Respondenci odpowiadali na szczegółowe pytania z 7 obszarów. Zostali zapytani o związki, miłość, seks, wartości i zwyczaje randkowe, a także o to, kto im się podoba. Poznaliśmy ich poglądy, styl życia oraz wydatki. Patronat nad projektem objął Uniwersytet Łódzki. Źródło: własne Niezliczona ilość kobiet po 40-tce wierzy, że jest już za późno na miłość. Romans, seks – biorą pod uwagę, ale nie uwzględniają w swoich realnych planach na przyszłość satysfakcjonującego związku z mężczyzną, na którym będzie można polegać. Przekonanie to ma swoje źródło w stwierdzeniu: „że każdy wartościowy facet jest już zajęty” lub „że w moim wieku już nie warto”, a gdy pojawi się ciekawy kandydat – „musi z nim być coś nie tak, skoro żadna go nie chciała”. Rzeczywiście po 40. jesteśmy skazane na wieczną samotność? A może niekoniecznie, bo wystarczy pamiętać o kilku rzeczach… Jak zakochujemy się po 40.? Jak zakochujemy się po 40? Powoli… Po 40. miłość rzadko trafia nas jak grom z jasnego nieba. Uczucie zazwyczaj powstaje na kanwie przyjaźni, rozwija się powoli, w swoim tempie. Nierzadko tam, gdzie byśmy się go nie spodziewały. Dzieje się tak dlatego, że jako dojrzałe kobiety, które już swoje przeżyły, mocno obawiamy się angażować w kolejny związek. Niezbyt miłe doświadczenia z przeszłości każą nam myśleć, że każdy facet jest taki sam i w ogóle nie warto próbować. Całkowicie zapominamy, że nawet jeśli skrzywdziło nas dziesięciu drani, nadal nie oznacza to, że jedenasty okaże się również chamem. Warto dać sobie szansę… Z większym szacunkiem i odpowiedzialnością Po 40. większość kobiet ma do siebie szacunek, z pokorą patrzy w przyszłość i nie pozwala na niewłaściwie traktowanie. Często po dramatycznych doświadczeniach nie godzi się na rzeczy, które wcześniej akceptowało się dla świętego spokoju. Wiedzą, że ważny jest nie tylko partner, ale również ja sama – mój komfort i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego po 40. najczęściej bierze się odpowiedzialność za swoje szczęście i nie oddaje się go zbyt spiesznie w niepowołane ręce, jak czynią to młodsze koleżanki. Bez skrępowania podczas czerpania radości Wszystkie wyniki badań informują, że kobiety osiągają stosunkowo późno, w porównaniu do mężczyzn, szczyt swojej seksualnej gotowości Po 40. przychodzi jednak upragniony czas wyzwolenia. Dzięki temu można czerpać pełną satysfakcję, bez wstydu czy poczucia winy. I chociażby mając to na uwadze, nie warto pozwalać sobie na myślenie, że jest już za późno. Tym bardziej, że wiadomo nie od dzisiaj, że najpiękniejsze doświadczenia dostępne są dla par zaangażowanych emocjonalnie. Przypadkowy seks nie zapewni takich fajerwerków… Z poczuciem, ile jestem warta Gdy mamy 20 lat, często szukamy mężczyzny, który nas określi, dopełni, będzie stanowił o nasze wartości. Po 40. zmieniają się nasze dążenia. Głównie dlatego, że inaczej patrzymy na siebie i świat. Jesteśmy już ukształtowanymi jednostkami, które znają swoją wartość i nie potrzebują ani niańki, ani kogoś, kto poprowadzi przez życie. Doskonale radzimy sobie same! Randka po 40? No oczywiście, że tak Badanie przeprowadzone w 2003 roku na 3501 singlach – kobietach i mężczyznach, w wieku od 40 do 69 lat wykazały, że 63% była gotowa umawiać się na randki, 13% poszukiwała takiej możliwości, a 14% osób wykazywała zainteresowanie, jeśli pojawiła się obok właściwa osoba. Nie po to, by od razu znaleźć miłość życia, ale by poznać kogoś nowego i miło spędzić razem czas. Czyli gotowość do randkowania po 40. to pewnik. Jak jednak to wygląda w praktyce? Czy spotykanie się z mężczyznami w dojrzałym wieku wygląda inaczej niż dekadę czy dwie wcześniej? Okazuje się, że istnieją pewne różnice. Kobieta po 40 nie jest taka naiwna i niecierpliwa, jak młodsza koleżanka, wykazuje się większym dystansem i spokojem. Większe doświadczenie życiowe i nierzadko ciągle żywe wspomnienia dotyczące poprzednich związków, z jednej strony sprawiają, że stajemy się zdystansowane, z drugiej wyposażone w czujny radar, który pozwala ocenić już na samym wstępie, czy w daną relację warto się angażować, czy może niekoniecznie. Dzięki temu rzadziej się mylimy i częściej podejmujemy właściwe decyzje. Nie jesteśmy już takie łase na tanie pochlebstwa, z daleka demaskujemy donżuanów, do nowych relacji podchodzimy z ekscytacją, ale też spokojem. Bez marnowania czasu na randki, które nie mają przyszłości. Czy tego naprawdę chcę? Ważną korzyścią z randkowania po 40. jest posiadanie w pamięci chociaż jednej poważnej relacji i historii związku – popełnionych błędów i zagrożeń, których warto unikać. Ta daje nam możliwość zastanowienia się, jakie osoby nas interesują, jakie cechy uważamy za godne uwagi, których nie akceptujemy, a których za żadne skarby nie jesteśmy w stanie znieść. Głębsza analiza pozwala dociec, jakich partnerów przyciągamy i jak jesteśmy postrzegane jako kobiety. Ta wiedza pozwala popracować nad swoim wyglądem i zachowaniem. Przy tej okazji często dochodzimy do zaskakującego wniosku, który odkrywa, że często lgniemy do osób o destrukcyjnym charakterze. Paradoksalnie zamiast wystrzegać się osób, które nas zraniły w przeszłości, wybieramy na kandydatów mężczyzn podobnych do nich. Podświadomie dążymy do tego, co dobrze znamy…I nierzadko nie mamy świadomości tego, co robimy. Warto zdemaskować możliwie szybko te automatyczne reakcje, wyzwalając się z nich w pełni, bo tylko to da szansę na prawdziwe szczęście. Znając swój sposób myślenia i mając świadomość popełnianych błędów, można znaleźć siłę, by zakwestionować destrukcyjne tendencje i nauczyć się poszukiwania innych partnerów niż dotychczas. Im lepiej poznamy siebie, tym odniesiemy większy sukces w relacjach z innymi. Jeśli nie wiesz, kogo szukasz… Być może wcale nie wiesz, kto będzie dla Ciebie najlepszym partnerem. Gdy sama się decydujesz na randki, wpadasz znowu w ten sam schemat, którego nie akceptujesz. Co wtedy zrobić? Pomocni mogą być przyjaciele, znający Cię od lat. Jeśli nie ufasz swojej ocenie, umów się z osobą, którą oni Ci wskażą. Przełam się i idź na randkę z kimś, na kogo normalnie nie zwróciłabyś uwagi. To może być przełom… Uważasz, że wraz z rozstaniem minęła twoja szansa na znalezienie miłości i zdolność kochania? Szukasz miłości, ale tak naprawdę nie wierzysz, że ją znajdziesz? Poznaj historię Beaty i zastanów się przez chwilę, czy nie towarzyszą ci podobne przekonania na temat miłości, które... przeszkadzają ci ją odnaleźć. Ostatnio pisałam o odkryciach naukowych, które stanowią potwierdzenie metod, które proponuje psychologia pozytywna. Neurobiolodzy i fizycy udowadniają, że nasze myśli i uczucia wpływają na to, jak wygląda nasze życie, jakie osoby do siebie przyciągamy i jakie wydarzenia kreujemy. (Znajdziecie to w felietonie "Kreowanie szczęścia") Warto więc przyjrzeć się bliżej naszym własnym myślom i uczuciom, które one wywołują, aby lepiej zrozumieć, jak działamy. Może to my - wbrew temu, co sądzimy - jesteśmy odpowiedzialni za jakąś życiową porażkę? Prawdziwa miłość przychodzi tylko raz Beata, 36-letnia charakteryzatorka i makijażystka, tak oto opowiadała mi o swoich nieudanych próbach znalezienia miłości. - Moje małżeństwo trwało tylko sześć lat. Marcina poznałam na swoim pierwszym planie filmowym. To był mój debiut, miałam potworną tremę. Praca charakteryzatora jest stresująca, istnieje duża presja czasu, aktorzy miewają humory itp. Byłam strasznie spięta. Marcin, oświetleniowiec, zauważył moje napięcie i kilka razy powiedział do mnie coś miłego i krzepiącego. Po pracy zaprosił mnie na drinka. Bardzo fajnie nam się gadało no i… zaiskrzyło między nami. Zakochałam się na amen i od tej pory leciałam do pracy jak na skrzydłach. Zostaliśmy parą i po kilku miesiącach wzięliśmy ślub. Pierwsze lata były cudowne. Czułam, że znalazłam swoją drugą połówkę, kogoś, kto całkowicie mnie rozumie, kocha, wspiera. Taka prawdziwa miłość. Potem jednak coś zaczęło się psuć. Nasze zawody wymagają pełnej dyspozycyjności. Czasem trzeba wyjechać na dłużej. Na początku każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem, dzwoniliśmy do siebie po kilka razy dziennie, opowiadając sobie wszystko, ale w pewnym momencie zaczęliśmy się mijać. Miałam wrażenie, że to on zaczyna się ode mnie oddalać. Cierpiałam, mając nadzieję, że to minie. Stało się jednak inaczej. Kiedy Marcin przyznał się, że kogoś ma, przeżyłam prawdziwy wstrząs. Płakałam, nie jadłam… Pozbierałam się chyba tylko dzięki temu, że musiałam pracować, stawiać się do pionu, wychodzić do ludzi, mimo, że serce ciągle bolało. Po rozwodzie i dwóch latach samotności zatęskniłam za miłością, za kimś bliskim… Wracanie do pustego mieszkania jest takie smutne. Nie mogę mieć nawet żadnego zwierzaka, bo rytm pracy na to nie pozwala. Szukam, ale każda randka kończy się rozczarowaniem. Bywa sympatycznie, ale nigdy nie ma "tego czegoś". No bo przecież nie wystarczy, że on jest miły i wygląda nieźle. Z Marcinem od razu zaiskrzyło. Po prostu wiedziałam, że to facet dla mnie. Może taka miłość przychodzi tylko raz i ja już swoją szansę straciłam? Nadejście miłości obwieszczają fanfary Zapytałam Beatę, czy jest przekonana, że prawdziwa miłość przychodzi tylko raz? - Obawiam, się, że tak – odpowiedziała. - Co sprawia, że tak myślisz? - Marcin był moją pierwszą miłością. Miałam 27 lat, kiedy się poznaliśmy. Czasem myślę, że cała moja ufność, wiara, że jesteśmy wybrańcami losu, odeszła razem z nim. Nie jestem już tą samą osobą i może już nie potrafię tak kochać? - Czy z takim nastawieniem idziesz na randkę z przyjemnością i pełna nadziei? - Dobre pytanie… hmm… chyba wiem, do czego zmierzasz. - Tak? - Do tego, że ja już nie wierzę w miłość? - Tak sobie tylko myślę, czy założenie, że już wyczerpałaś swój limit to dobry punkt wyjścia do szukania miłości? - Istotnie, kiedy idę się spotkać z mężczyzną, to coś mi mówi, że nie ma sensu oczekiwać za wiele, bo znowu się zawiodę. - Czy te spotkania są naprawdę takie rozczarowujące? - Tak jak mówiłam, bywa poprawnie, lecz to za mało. Nie iskrzy, nie ma "tego czegoś". - Czy to jest warunek, żebyś zainteresowała się mężczyzną? - Z Marcinem od razu poczułam coś więcej. I nie dlatego, że jest jakiś strasznie przystojny czy czarujący. Jest normalnym facetem, ale wiedziałam, że to ten. - Rozumiem, że twoim kolejnym przekonaniem jest, że się od razu wie? Takie fanfary, które obwieszczają nadejście miłości – żartuję… - Trochę tak – uśmiecha się Beata – no bo kiedy nie czuję żadnej chemii, to jaki jest sens umawiać się drugi raz…? Jak uniemożliwiamy sobie znalezienie szczęścia? W świetle tego co naukowcy mówią o naszym oddziaływaniu na świat (emitujemy pole elektromagnetyczne, które po pierwsze - "wysyła informację" do otoczenia o naszym nastawieniu i oczekiwaniach, po drugie - przyciąga pasujące do nich osoby i sytuacje) - Beata sama uniemożliwia sobie znalezienie partnera. Uważając, że wraz z rozstaniem straciła swoją szansę na miłość i zdolność kochania – przekazuje informację "szukam, ale nie wierzę, że znajdę, bo to przecież niemożliwe", więc… nie znajduje. Kreuje sytuacje, w których nie iskrzy. Owo iskrzenie wynika bowiem z otwarcia się na miłość, dobrego nastawienia, ciekawości, pozytywnych emocji. W ten sposób Beata wzmacnia w sobie jednocześnie przekonanie, że nie spotkała nikogo, komu warto dać szansę (bo przecież wiedziałaby, że to ten) i nie umawia się drugi raz. Niewykluczone, że przegapiła już nie jedną obiecującą znajomość. Pracując z osobami poszukującymi, ale nie znajdującymi swojego szczęścia, odkryliśmy wspólnie także inne przekonania, które utrudniają spełnienie pragnień: - miłość rani - miłość wymaga wielu poświęceń - miłość to piękny kwiat gęsto pokryty kolcami - miłość zdarza się wybrańcom - bardzo trudno znaleźć prawdziwą miłość - mężczyźni/kobiety zdradzają - nie ma miłości bez zazdrości - każdy ma tylko jedną drugą połówkę - jestem inny/inna, nie pasuję do nikogo - nie można mnie kochać - niszczę wszystkie swoje związki - nie potrafię kochać - mam pecha w miłości - zawsze trafiam na niewłaściwych partnerów Jeśli należysz do osób, którym nie udaje się znaleźć nikogo do pary - odkryj, jakie jest swoje przekonanie. Wkrótce napiszę o tym, jak je zmienić tak, aby nasze przekonania działały na naszą korzyść. Joanna Godecka - terapeutka, coach, trenerka. Ekspert i doradca w sprawach relacji partnerskich. Autorka książek "Szczęście w miłości. Jak mądrze kochać i rozumieć siebie" i "Bądź pewna siebie". Członek Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów TSR. ( Źródło:

znalazłam miłość po 30