koszty życia w szwecji 2018

Uśredniając, koszt życia w Varnamo w 2023 jest 40% wyższy niż średni koszt życia w Polsce.. Poniższa grafika przedstawia procentowo różnice w cenach w Varnamo w 2023 w porównaniu do średnich cen w Polsce według rodzajów wydatków: Moje pytanie - jak sie maja zarobki do zycia w Szwecjii? Ja obecnie mieszkam w Irlandii i sytuacja przedstwaia sie mniej wiecej tak: srednia wyplata 1 osoby tyg. 400euro. jedzenie na tydz. ok 100 euro (na 2osoby) czynsz - mieszkanie (2osoby, 2pokojowe) 900euro/miesiac. 13 listopada 2017 roku na portalu swissinfo.ch pojawił się bardzo ciekawy artykuł na temat kosztów życia w Szwajcarii. Dziennikarze szwajcarskiego anglojęzycznego portalu korzystając z rezultatów ankiety dotyczącej budżetu szwajcarskich gospodarstw domowych z Federalnego Urzędu Statystycznego policzyli, w jaki sposób Szwajcarzy rozdysponowują swoje pensje. Pisałam już na ten Martin King - Praca w przetwórni ryb; Marcin - Zacznij nowe życie w Szwecji z rodziną; Wiesław Dębski - Koszty życia w Szwecji; Pilipczuk Sebastian - Praca w hucie; G - Praca dla sprzątaczek; Archiwa. czerwiec 2019; maj 2019; kwiecień 2019; marzec 2019; luty 2019; styczeń 2019; grudzień 2018; listopad 2018; październik 2018 Otrzymują one więc stawkę godzinową na poziomie 120-150 koron (ok. 54-68 zł). Pensja zaraz po podjęciu zatrudnienia jest zazwyczaj trochę niższa, niż ta w kolejnych miesiącach. Wynagrodzenie wzrasta stopniowo – np. pensja zostanie podwyższona jeśli w pierwszych miesiącach pracownik dobrze wykonywał swoje obowiązki lub gdy Polnische Frau In Deutschland Sucht Mann. Sery, zegarki, banki, górzyste krajobrazy i polityczna neutralność – to najczęstsze skojarzenia, jakie budzi w nas Szwajcaria. Kraj ten ma jednak o wiele więcej do zaoferowania, co skłania sporo osób do myślenia o przeprowadzce. Sprawdzamy, jak wygląda życie w Szwajcarii, jego mocne strony i mroczne sekrety. Ruszajmy szlakiem Wilhelma Tella! Jedziesz do Szwajcarii? Wypróbuj konto walutowe Wise! Załóż Wise dla finansów bez granic 🚀 Życie w Szwajcarii – fakty i mity na początek Zanim zanurzymy się w odkrywaniu największych zalet, jakie oferuje życie w Szwajcarii, czujemy się zobligowani przybliżyć kilka ciekawostek na temat tego kraju. Niech ten zbiór najciekawszych faktów i mitów stanie się przyczynkiem do dalszych rozważań o przeprowadzce do tego górzystego państwa. Fakty na temat życia w Szwajcarii: Szwajcarzy to bogaty naród. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego za 2021 rok, pod względem PKB na osobę zajmują trzecie miejsce na Szwajcaria ustępuje na tym polu wyłącznie Luksemburgowi oraz Irlandii. Kraj ten stale się rozwija. Raport HDI² (wskaźnik rozwoju społecznego) opublikowany w 2020 roku stawia Szwajcarię na drugim miejscu w świcie pod kątem rozwoju społeczno-ekonomicznego. Praca w Szwajcarii jest zatem atrakcyjnym pomysłem dla szukających nowego kierunku migracji. Państwo rządzone jest w sposób autonomiczny. Ustrój republiki federalnej dzieli Szwajcarię na 26 kantonów (Kantone)Bezirke)Gemeinden) Nie istnieje minimalne wynagrodzenie. Szwajcarzy oczekiwali wprowadzenia minimalnej krajowej na poziomie 4000 CHF miesięcznie, lecz inicjatywa została odrzucona w 2014 Tego typu rozwiązania wprowadziły do tej pory wyłącznie cztery kantony. Jednocześnie zarobki w tym kraju są na wysokim poziomie (więcej na ten temat piszemy w dalszej części artykułu). Postępowe społeczeństwo multikulturowe. Spośród niespełna 9 milionów mieszkańców Szwajcarii aż 2,2 mln stanowią Wielonarodowe i multikulturowe społeczeństwo jest jednocześnie bardzo postępowe i rozwojowe, co stanowi niezwykły atut życia w tym kraju. Mity na temat życia w Szwajcarii: Można mieszkać i pracować bez ograniczeń. Nie do końca, ponieważ Szwajcaria pozwala obcokrajowcom na przebywanie w kraju przez 90 dni „na paszport”. Polacy w Szwajcarii, którzy chcą mieszkać na stałe i podjąć pracę, muszą ubiegać się o specjalne pozwolenia i wizy Równouprawnienie w zarobkach. Pod tym względem postępowe społeczeństwo w Szwajcarii cierpi na brak równości. Według raportu z 2016 roku, kobiety zarabiają w kraju o 19,6% mniej od Co więcej, aż dwa z trzech stanowisk opłacanych poniżej poziomu 4000 CHF na miesiąc zajmowały wówczas panie. Kantony dążą do wyrównania poziomu wynagrodzeń bez względu na płeć, choć przepaść między kobietami i mężczyznami wciąż jest zauważalna. Łatwa integracja wśród obcokrajowców. To kolejny poważny problem dla osób rozważających przeprowadzkę do Szwajcarii. W ankiecie z 2018 roku Szwajcaria zajęła 44 miejsce (na 68 krajów) pod względem łatwości Ankietowani zwracali uwagę, że trudno jest im się socjalizować z innymi, szczególnie, jeśli nikogo nie znają. Życie w Szwajcarii – jak się żyje w kraju obcokrajowcom? Jak już wspomnieliśmy, Szwajcaria to wielonarodowe państwo, gdzie około ¼ mieszkańców stanowią migranci. Samo położenie kraju, a także jego konotacje historyczne, sprawiają, że funkcjonują tam cztery języki narodowe. W przeważającej większości mówi się po niemiecku (62,1%), w następnej kolejności po francusku (22,8%), jak również włosku (8,0%). Ciekawostką może być język retoromański, którym posługuje się zaledwie 0,5% społeczeństwa. Pozostałe 22,7% stanowią inne języki, których obecność w Szwajcarii znacznie wzrosła na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu Bariera językowa jest jednym z elementów, na który zwracają uwagę przyjeżdżający do Szwajcarii Polacy. W mniejszych miejscowościach i na wsi znajomość języka angielskiego nie zawsze stoi na wysokim poziomie. Według aktualnych statystyk, około 45% stałych mieszkańców kraju korzysta z angielskiego przynajmniej raz w Szwajcaria jest nietypowym państwem i nawet znajomość niemieckiego nie będzie stuprocentowym ułatwieniem. „Lokalsi” używają bowiem szwajcarskich gwar języka niemieckiego o zbiorczej nazwie Schwyzertüütsch. Nieco bardziej gardłowa fonetyka jest jednak kwestią przyzwyczajenia. Polacy w Szwajcarii stanowią stosunkowo niewielką grupę migrantów, a ich liczba wynosi niewiele ponad 36 tysięcy Dla porównania, największe mniejszości narodowe, Niemcy i Włosi, to liczby mieszkańców przekraczające 300 tysięcy. Bariera językowa i kulturowa mogą być jednymi z przyczyn mniejszego zainteresowania przeprowadzką z Polski do tego alpejskiego kraju. Pomimo pewnych niedogodności, życie w Szwajcarii obiecuje szereg ciekawych i atrakcyjnych benefitów. Jednym z kluczowych elementów, które mogą być decydujące w ewentualnej migracji, jest poziom życia. Kwestia zarobków i siły nabywczej pieniądza przekłada się zwykle na zainteresowanie Polaków przeprowadzką za granicę. Życie w Szwajcarii – zarobki, wynagrodzenia, poziom życia Wspominaliśmy już, że Szwajcaria nie wprowadziła ogólnopaństwowego minimalnego poziomu wynagrodzenia. Pomimo braku decyzji w tej sprawie, zarobki w wymiarze 4 000 CHF (ok. 17 360 PLN)¹² stanowią punkt odniesienia dla tematów finansowych. Przyjrzyjmy się, jak wyglądają zatem zarobki w Szwajcarii. Warto jednak podkreślić, że wymiar wynagrodzenia zależy w dużej mierze nie tylko od umiejętności i doświadczenia pracowników. Może się on też różnić w zależności od kantonu, gdzie zdecydujemy się mieszkać i pracować. Podobnie jest też z ogólnym poziomem życia, tj. cenami w sklepach i kosztami życia. Co ciekawe, Ministerstwo Finansów Szwajcarii udostępnia na swojej stronie poręczny kalkulator Za jego pomocą każdy może łatwo sprawdzić, jakich zarobków spodziewać można się w swoim zawodzie. Stworzyliśmy profil dla 30-latka z 5-letnim doświadczeniem zawodowym oraz wyższym wykształceniem. Oto średnie zarobki dla wybranych stanowisk pracy w Genewie, drugim co do wielkości mieście w kraju: Sprzedawca lub handlowiec w przemyśle spożywczym: 4 720 CHF Pracownik produkcji maszyn: 5 930 CHF Pracownik budowlany bez specjalizacji: 6 910 CHF Kierowca i inny pracownik transportu: 6 270 CHF Pomocnik w branży hotelowej: 4 420 CHF Pracownik w branży IT: 6 820 CHF Sprzątacze w różnych miejscach pracy: 4 640 CHF Warto również sprawdzić, jak na stronach rządowych prezentują się średnie wynagrodzenia w skali całego kraju. Według najświeższych danych, dysproporcja w zarobkach pomiędzy kobietami i mężczyznami stopniowo się zmniejsza. Aktualne średnie wynagrodzenia w Szwajcarii wynoszą miesięcznie:¹⁴ Średnia krajowa: 6 538 CHF Średnie wynagrodzenie kobiet: 6 067 CHF Średnie wynagrodzenie mężczyzn: 6 857 CHF Kurs wymiany walut z dnia 2 listopada 2021 przy przewalutowaniu z franka szwajcarskiego na polski złoty wynosił 4,36273 (źródło: Życie w Szwajcarii – ceny i koszty utrzymania Zacznijmy od tego, iż szwajcarskie podatki dochodowe sprawiają, że życie w Szwajcarii stoi na wysokim poziomie. Osoby zarabiające rocznie do 14 500 CHF są zwolnione z podatku dochodowego. Później stawka rośnie bardzo powoli, od 0,77% do maksymalnego poziomu 13,20%. Najwięcej zapłacą zarabiający rocznie od 176 000 do 755 200 Nic dziwnego, że Polacy traktują Szwajcarię jak „raj podatkowy”, co przekłada się też na lepsze warunki życia w kraju. Niestety, w parze z zarobkami idą wysokie ceny i koszty utrzymania, szczególnie wynajmu mieszkania. Przyjrzyjmy się wybranym cenom usług i produktów:¹⁶ Posiłek w restauracji: 25-100 CHF Litr mleka: 1,61 CHF Bochenek chleba: 2,86 CHF Kilogram sera: 23,40 CHF Kilogram jabłek: 3,89 CHF 1,5 litra wody: 1,03 CHF Bilet komunikacyjny w jedną stronę: 3,50 CHF Bilet komunikacyjny miesięczny bez ulg: 80,00 CHF Litr benzyny: 1,63 CHF Wynajem kawalerki w centrum miasta: 1 481,37 CHF Wynajem kawalerki poza centrum miasta: 1 156,34 CHF Media (prąd, ogrzewanie, woda, wywóz śmieci): ok. 200 CHF Szwajcaria nie jest najtańszym krajem do życia, co może zniechęcać przed przeprowadzką. Jeśli jednak zdecydujesz się na relokację w Alpy, pomyśl o bezpiecznej metodzie zarządzania swoimi finansami we frankach szwajcarskich. Niezwykle przydatnym narzędziem będzie konto wielowalutowe Wise. Darmowe konto Wise – bezpieczna metoda płatności zagranicznych Jeśli zdecydujesz, że życie w Szwajcarii jest dla Ciebie, koniecznie sprawdź ofertę wirtualnego portfela wielowalutowego Wise. Ta niezwykle innowacyjna firma od kilkunastu lat świadczy wysokiej klasy usługi na europejskim i światowym rynku. Według niezależnych badań, jest to średnio 5 razy tańszy produkt finansowy, niż wiodące banki w Niemczech. Dzięki takiemu kontu można o wiele taniej zarządzać swoimi finansami również we frankach szwajcarskich. Co więcej, portfel Wise pozwala na szybkie przelewy międzywalutowe, oferując transfer środków w aż 54 walutach fiducjarnych. Warto podkreślić, że usługodawca korzysta zawsze z rzeczywistego średniego kursu wymiany walut, dzięki czemu beneficjent może otrzymać więcej gotówki, niż w przypadku przelewów bankowych. Wise podlega regulacjom w każdym kraju, dzięki czemu użytkownicy mają pewność najwyższej klasy zasad bezpieczeństwa. Konto wielowalutowe chroni nie tylko finanse klientów Wise, ale również ich dane osobowe. Po co właściwie korzystać z portfela wirtualnego marki Wise? Ponieważ jest to zaufany sposób na przechowywanie pieniędzy, odbieranie płatności, a także wysyłanie przelewów. Dzięki wygodnym i intuicyjnym aplikacjom mobilnym na Androida oraz iOS, możesz mieć swoje prywatne finanse zawsze pod ręką. Sprawdź, co jeszcze ma do zaoferowania konto wielowalutowe Wise i dlaczego warto korzystać z jego usług. Zacznij oszczędzać na przelewach międzynarodowych już dziś. Przed wyjazdem za granicę zarejestruj konto, a w miarę możliwości pobierz aplikację na telefon. Zobaczysz, że życie w Szwajcarii od razu stanie się wygodniejsze! Podsumowanie – czy warto przeprowadzić się do Szwajcarii? Na pytanie postawione w nagłówku każdy musi odpowiedzieć sobie samodzielnie. Życie w Szwajcarii nie jest dla polskich migrantów tak oczywiste, jak przeprowadzka do Holandii czy Wielkiej Brytanii. Co nie zmienia faktu, że alpejska ojczyzna legendarnego Wilhelma Tella to kraj niezwykle interesujący. Jakość życia w Szwajcarii nie odbiega zbytnio od stereotypowego myślenia o funkcjonowaniu tego państwa. Wysokie zarobki kuszą specjalistów z różnych branż, choć niemałe koszty utrzymania mogą być dla nich przeszkodą. Warto poważnie przemyśleć tak radykalny krok, jakim jest przeprowadzka do wielonarodowego i multikulturowego kraju. Niezależnie od Twojej ostatecznej decyzji, nie zapominaj o założeniu konta wielowalutowego Wise, by mieć lepszą kontrolę nad swoimi finansami. Jeśli planujesz zadomowić się w Szwajcarii, nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Ci powodzenia! Wise. I nie przepłacasz za przewalutowanie. Załóż konto w Wise za darmo💸 Źródła: IMF DataMapper The next frontier Institutionelle Gliederungen Salaries in Switzerland Foreign population | Federal Statistical Office Visa – Entry to and residence in Switzerland Expat Insider 2018: Expats’ Take on Life in Switzerland Wage inequality: women earned less than men in 2016 - Analysis of the pay gap between women and men in 2016 | Press release | Federal Statistical Office Sprachen Non-national languages most represented | Federal Statistical Office Ständige ausländische Wohnbevölkerung nach Staatsangehörigkeit, 1980-2020 - 1980-2020 | Tabelle National wage calculator Wages, income from employment and labour costs | Federal Statistical Office Switzerland - Individual - Taxes on personal income Cost of Living in Switzerland. Prices in Switzerland. Updated Nov 2021 Z dnia 2. listopada 2021. Średnie, miesięczne wynagrodzenie we wszystkich gałęziach gospodarki w roku 2002 wyniosło w Szwecji 22 100 SEK, czyli ponad 10 000 zł. Jak wynika z ogólnych danych, najwięcej zarabiają pracownicy umysłowi zatrudnieni w przedsiębiorstwach prywatnych. Ich przeciętna płaca w 2002 roku wynosiła 26 300 SEK. Z porównania danych dotyczących wynagrodzeń kobiet i mężczyzn wynika, że płaca, którą otrzymują kobiety stanowi 83% sumy otrzymywanej przez mężczyzn. Co ciekawe, dokładnie tyle samo wskaźnik ten wynosi w Polsce. Największą dynamikę zatrudnienia w Szwecji obserwuje się w sektorze edukacji, badań i rozwoju, gdzie w latach 2002 na 2003 zatrudnienie wzrosło aż o 32%. Alicja Piastowicz Materiał dostępny tylko dla użytkowników którzy w pełni uzupełnili swój profil. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta wystarczy: Zarejestrować się Po rejestracji otrzymasz: dostęp do 2822 artykułów, co tydzień najnowsze informacje ze świata wynagrodzeń. Zarejestruj się lub Wykupić dostęp premium Stając się użytkownikiem premium portalu otrzymasz: dostęp do 3604 artykułów, dostęp do 840 raportów stanowiskowych, dostęp do wybranych raportów płacowych, do 50% zniżki na najnowsze raporty, e-booki o motywowaniu, oraz inne korzyści. Dowiedz się więcej Przypominamy, że zgodnie z pkt - regulaminu kopiowanie, przetwarzanie i wykorzystywanie tekstów oraz danych portalu w innych celach niż do użytku osobistego wymaga pisemnej zgody redakcji. Wynagrodzenie brutto - ile to jest netto?Wszystkie podane w artykule stawki wynagrodzeń są kwotami brutto. Zawierają potrącane od pensji składki na ubezpieczenia społeczne, ubezpieczenie zdrowotne oraz zaliczkę na podatek dochodowy od osób fizycznych. Kalkulator brutto - netto pozwala na szybkie przeliczenie podanych stawek na pensję, którą pracownik otrzyma "na rękę". Malwina Wrotniak2018-06-07 06:00redaktor naczelna 06:00Zainteresowany rozpoczęciem nowego życia w Szwecji? Przeprowadź się do Skellefteå – zachęcają władze małego miasteczka na północy kraju. Od zeszłego roku mieszkają tu Agnieszka i Konrad. Kiedy zewsząd słychać, że „dawna, dobra Szwecja się kończy”, oni mówią, że chcą tutaj zostać na zawsze. Skellefteå to małe, 30-tysięczne miasteczko położone 750 km na północ od Sztokholmu. Przeciętnemu czytelnikowi raczej nie kojarzy się z niczym. Do niedawna im też nie. Agnieszka i Konrad Boeske*, bohaterowie kolejnego odcinka z serii "Tam mieszkam", przeprowadzili się tutaj w zeszłym roku z Poznania. Formalnie - bo on zaczynał tu studia. Nieformalnie – bo szukał studiów tam, gdzie mogliby zacząć od nowa. – Ciężko uwierzyć, że nie zdarzyło się nic więcej? Żadnych długów, problemów ze znalezieniem pracy, czegokolwiek, przed czym trzeba by było tak naprawdę uciekać? – pyta zaczepnie Agnieszka, kiedy po naszej rozmowie sugeruję, że dla wielu czytelników powody emigracji mogą być niezrozumiałe. – Smutne, ale wygląda na to, że weszliśmy w epokę, w której polska emigracja młodego pokolenia coraz częściej będzie właśnie światopoglądowa, a nie zarobkowa – odpowiada sobie. fot. / / Archiwum prywatne Malwina Wrotniak: Kto to wymyślił? Agnieszka Boeske: Cztery lata temu, podczas naszej rocznicy ślubu, powiedziałam Konradowi „Wybierz sobie państwo, wyjeżdżamy stąd”. I wyjechaliśmy. Wyjechaliśmy czy uciekliśmy? Agnieszka: Przeprowadziliśmy się ze względów światopoglądowych. Byliśmy zmęczeni tym, co codziennie słyszeliśmy w mediach. Wartości, o które w Polsce ostatnio tak bardzo się walczy, to nie są nasze wartości. Mam na myśli na przykład religię czy to kurczowe trzymanie się definicji rodziny. Zdecydowaliśmy się znaleźć miejsce, gdzie po prostu będzie nam się żyło lepiej. Gdzie nie będziemy musieli tłumaczyć się nikomu z tego, jak żyjemy i dlaczego dokonujemy innych wyborów niż te tradycyjnie przyjęte. Zwyczajnie nie chcieliśmy spędzić całego życia w miejscu, w którym towarzyszy nam tyle frustracji. "Zawróceni" - historie Polaków, którzy wrócili z emigracjiW czasie kiedy jedni wyjeżdżają, inni właśnie decydują się na powrót z emigracji do Polski. Na łamach opowiadamy historie jednych i drugich. Jeśli jesteś ciekaw powodów, dla których niektórzy są skłonni wrócić nad Wisłę - przeczytaj artykuły z serii "Zawróceni z emigracji". Konrad Boeske: Podam przykład. Mieszkaliśmy w Poznaniu, gdzie pracowałem przy naprawie pianin i fortepianów. Moim szefem był starszy pan, którego naprawdę bardzo lubiłem, zresztą - lubię do dziś. Ale w miarę nasilania się w Polsce nastrojów polityczno-religijnych, czuł się coraz bardziej uprawomocniony do tego, żeby prawić mi kazania. Wyobraź sobie osiem godzin wysłuchiwania o tym, jak powinni żyć młodzi ludzie albo że nie powinni wyjeżdżać z kraju. To oczywiście nie wypędziło mnie z kraju, ale skutecznie uświadomiło, jak bardzo inna jest orientacja światopoglądowa ludzi z jego pokolenia. Na te same zjawiska patrzymy zupełnie inaczej. Nie wiem - może potrzeba czasu, żebyśmy się zrozumieli, a może po prostu my potrzebowaliśmy od tego wszystkiego odetchnąć. W Polsce ciągle towarzyszył nam brak nadziei: wstajesz rano, masz siłę, pasję i pomysły, a mimo to nic ci się nie chce, czujesz, że nie możesz się realizować tak, jak byś chciała. Po prostu nie ma do tego warunków. Nie umiem opisać dokładnie tego uczucia, ale tutaj, w Szwecji, nie ma z tym problemu. Jak się wybiera miejsce na nowe życie, kiedy do dyspozycji jest dwieście krajów? Agnieszka: Najważniejszym i jedynym kryterium było to, gdzie i czy w ogóle są studia odpowiednie dla Konrada. Najbardziej upodobał sobie ofertę tutaj, w Skellefteå, i tutaj się dostał. Z tego względu było nam po prostu łatwiej podjąć decyzję. Myślę, że gdybyśmy oboje byli już po studiach i dopiero wtedy zdecydowali się na wyjazd, wybór kraju, który zadowoliłby nas oboje, mógłby być na tyle trudny, że pewnie w ogóle byśmy nie wyjechali. Konrad: Wydawało nam się, że studia za granicą będą najłatwiejszą opcją wyjazdu z kraju. Już trzy lata wcześniej robiliśmy pewne przymiarki do tego tematu, spotykając się z profesorami we Włoszech. Później okazało się, że technologia drewna jest tam akurat zamykana, wybór więc padł na inne uniwersytety. Ostatecznie obstawiłem Szwajcarię i Szwecję. Łatwo poznaniakowi dostać się na drzewnictwo w szwedzkiej Laponii? Konrad: Kiedy na początku uzmysłowiłem sobie, co muszę zrobić, żeby się tu dostać, pomyślałem, że nie dam rady. Trzeba było nauczyć się angielskiego, który był u mnie bardzo słaby i, jak wynikało z porównania programów, doszkolić się z matematyki na bardziej zaawansowanym poziomie. Nie mając żadnej pewności, czy się dostanę, na wszelki wypadek zrekrutowałem się też na „magisterkę” w Polsce. Dodatkowo więc przez dwa miesiące chodziłem na zajęcia, zdawałem kolokwia. W praktyce pogodzenie tego wszystkiego okazało się prostsze, niż na początku się wydawało. Najważniejsze to jak najwcześniej wiedzieć, z czym się „walczy”. Dokładnie rozpoznać warunki aplikowania, znać wszystkie wymagania i wiedzieć, jak im sprostać. Nie pozwalać sobie na niedopowiedzenia, bo może się to skończyć niemiłymi zaskoczeniami. Agnieszka: Planowanie emigracji w ten sposób może niektórych zniechęcać, bo większość chciałaby zagwarantować sobie ciągłość studiowania. Tymczasem bywa, że po licencjacie trzeba pozwolić sobie na pół roku, czasami rok przerwy, żeby odpowiednio się przygotować i dopiąć wszystkie formalności. To niestety oznacza czekanie - i to bez pewności, jaki będzie finał. Konrad: My nie wiedzieliśmy nie tylko czy, ale też gdzie się dostanę. Planujesz więc przyszłość swojej rodziny w Szwajcarii, a chwilę później próbujesz przenieść te same założenia do północnej Szwecji. Nie jesteś w stanie zrobić sobie projekcji życia, bo cały czas czekasz na decyzję. Wobec czego nawet kiedy masz decyzję, nadal nie jesteś gotów na przenosiny? Konrad: O tym, że dostałem się na studia w Szwecji, dowiedzieliśmy się w kwietniu rok temu. Pamiętam nasze zaskoczenie, że to naprawdę się udało. Stało się już pewne, że wyjeżdżamy, ale nadal nie było wiadomo kiedy. Ciągle stresowaliśmy się, czy zdążymy załatwić wszystkie formalności, czy zrobimy to na spokojnie, czy „ na wariata”, bo w międzyczasie zachorowałem. Agnieszka: Kiedy masz wielkie plany, często nagle zdarza się coś nieoczekiwanego. Tuż przed naszym wyjazdem Konrad trafił do szpitala na dłuższy czas z zapaleniem opon mózgowych. Jednocześnie więc walczyliśmy o to, żeby go wyleczyć i szukaliśmy sobie mieszkania w Szwecji. Konrad: Całej sprawy nie ułatwiał fakt, że przecież mieliśmy trafić do małej miejscowości na północy kraju. Pewnie znacznie łatwiej byłoby przygotować się na emigrację do Sztokholmu. Łatwiej jest chyba wtedy, kiedy czujesz pewien rodzaj ulgi. Agnieszka: Mimo że chcieliśmy wyemigrować, nie byłam szczególnie optymistycznie nastawiona do przenosin na Północ. Początkowo przerażał mnie ten chwilowy brak stabilizacji i nowe otoczenie, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać. O wiele chętniej wyjechałbym na przykład do Wielkiej Brytanii albo do Kanady, gdzie mogę swobodnie posługiwać się językiem miejscowych i od początku będę zrozumiana. I chociaż wiedziałam, że tutaj też dogadam się angielsku, to z tyłu głowy pozostawała świadomość, że kiedyś trzeba będzie nauczyć się lokalnego języka. fot. / / Archiwum prywatne Konrad: Bałem się, że Aga będzie tu trochę znudzona. Trudno mi było wyobrazić sobie ją jako kogoś, kto cieszy się z emigracji do zimnego kraju. Jest raczej typem dziewczyny z miasta, która woli w sukience pospacerować po plaży, niż przy minus dwudziestu stopniach zasuwać w grubej kurtce i śniegowcach. A teraz, dziwna sprawa, to ona namawia mnie do zostania tutaj na stałe. Po niespełna roku. To znaczy, że uniknęliście nieuniknionych, wydaje się, trudnych początków? Agnieszka: Wcale nie. Kiedy kilka lat temu zdecydowaliśmy, że w przyszłości wyemigrujemy, chcieliśmy podjąć jakieś konkretne kroki, które przybliżą nas do tego celu. Najbardziej oczywistym było oszczędzanie. Odkładaliśmy pieniądze przez trzy lata, część rzeczy sprzedaliśmy, ale to i tak nie wystarczyło, żeby przy wyjeździe do Szwecji zadeklarować wymaganą sumę, potężną jak na polskie warunki, która miała odpowiadać kwocie potrzebnej do utrzymania siebie i członka rodziny przez rok (potrzebny był wyciąg z banku potwierdzający posiadanie kwoty 60 tys. zł na koncie). Doznaliśmy też szoku cenowego, kiedy pojechaliśmy na pierwsze zakupy, zaparkowaliśmy pod Lidlem i dostaliśmy 400 koron (ok. 200 zł) mandatu, nie wiedząc, że trzeba było pobrać jakiś bilet. Pomyśleliśmy wtedy, że przecież co chwilę będziemy popełniać jakiś błąd, bo jako przyjezdni nie wiemy wszystkiego, aż w końcu po miesiącu zbankrutujemy i trzeba będzie wrócić do Polski. Ale człowiek szybko przyzwyczaja się do nowych warunków – po miesiącu ceny, które jak na poznańskie warunki wydają się horrendalne, stały się dla nas normalne. Pamiętajmy jednak, że pensje też stoją tu na zupełnie innym poziomie, co równoważy obie strony domowego bilansu. Konrad: Wydaje mi się, że przygotowaliśmy się do tej emigracji tak dobrze, jak było można. Przed wyjazdem szukaliśmy wielu konkretnych informacji na szwedzkich rządowych stronach internetowych. Szacując przyszłe wydatki, staraliśmy się omijać fora, bo tam ile osób, tyle opinii. Chcieliśmy jak najwięcej rzeczy przywieźć z Polski, żeby nie szukać ich na miejscu, bo kupowanie bez wiedzy, jak zrobić to taniej, może być naprawdę bolesne dla portfela. Zapakowaliśmy więc produkty o długim terminie przydatności w opony, które przez dwa tysiące kilometrów wieźliśmy tu razem z pościelą, no i psem. Nie było to łatwe. Agnieszka: …ale mamy takie podejście, że jeśli się czegoś chce, to można to zrobić. Konrad: Każdy kraj ma swoją specyfikę i inne wymagania wobec imigrantów. W Szwecji była potrzebna duża kwota, ale z kolei gdybyśmy przenosili się na inny kontynent, problematyczne pewnie byłyby formalności obowiązujące Europejczyków. Grunt to odpowiednio wcześnie pozyskać potrzebne informacje i mieć choćby rok na spokojne przygotowanie się. Agnieszka: Bardzo podziwiam ludzi, którzy rzucają wszystko i nagle wyjeżdżają do innego kraju. Trzeba mieć silną psychikę i dużo determinacji, żeby na początku nie zjadły cię nerwy z powodu tego, że nie masz załatwionego mieszkania czy pracy. Oczywiście da się i tak. My jednak staraliśmy się zrobić tyle, ile można, żeby ułatwić sobie początek. Obok wpadek jak pod Lidlem były też dobre zaskoczenia? Konrad: Studia. Wiedziałem, że Szwedzi to kreatywne społeczeństwo, ale nie sądziłem, że aż tak mocno przełoży się to na moje kształcenie. Że przemysł drzewny jest tutaj dobrze rozwinięty, nie jest żadnym zaskoczeniem, wszyscy znamy Ikeę. Pozytywnym zaskoczeniem było raczej to, że jest tu tak dużo miejsca na moje pomysły. Zacznijmy od tego, że na zajęcia nie chodzisz codziennie – masz jeden lub dwa przedmioty, raz lub dwa w tygodniu spotykasz się ze swoim prowadzącym. Na roku jest nas tylko czterech, więc atmosfera jest bardzo rodzinna. Poza tym przez cały czas pracujesz sam – czytasz artykuły naukowe, prowadzisz badania - przypominasz researchera, którego celem jest zaprezentowanie swoich sposobów rozwiązania danego problemu. Podam przykład: w ramach projektu studenckiego na Udoskonalaniu produkcji w drzewnictwie jeździmy do konkretnego przedsiębiorstwa udoskonalać jedną, wskazaną komórkę organizacyjną. Na końcu musisz napisać raport ze swoich badań i wręczyć go firmie. fot. / / Archiwum prywatne To naprawdę bardzo motywujące, gdy wiesz, że ktoś faktycznie rzuci na to okiem, a może nawet wdroży w życie twój pomysł. Nie piszesz do szuflady, dla profesorów, ale czujesz, że jesteś potrzebny i masz realny wpływ na otaczający cię świat. Szwedzi mają pieniądze na technologię i rozwój – a to jest bardzo ważne, kiedy jesteś młoda i masz dużo pomysłów. Wtedy potrzebujesz, żeby ktoś dał ci pole do doświadczeń, licząc się z tym, że będziesz popełniać błędy. Studia dały mi nadzieję na dobre przygotowanie się do pracy. Czuję spokój związany z tym, że po szkole znajdę zajęcie, które pozwoli mi spokojnie utrzymać rodzinę. Jeszcze tylko ten szwedzki. Konrad: Kluczowe to próbować porozumiewać się w tym języku, nawet jeśli znasz go tak słabo, jak ja. Szukałem tutaj pracy na wakacje i początkowo wysyłałem CV po angielsku. Żadnego odzewu. Odpowiadali mi (zresztą po szwedzku), że dziękują za aplikację, ale tym razem zdecydowali się przyjąć kogoś innego. Czas płynął, w końcu więc przetłumaczyłem życiorys i w któryś piątek rozesłałem go w e-mailach napisanych po szwedzku, ale zaznaczam - na bardzo podstawowym poziomie. Pierwsza propozycja pracy przyszła zaraz po weekendzie. Agnieszka: Najważniejsze to się przełamać. Staram się mówić po szwedzku jak najczęściej, chociaż wiem, że popełniam błędy. Szwedzi doceniają te próby i mocno zależy im, żeby imigranci uczyli się języka. Ja zaraz po przyjeździe zapisałam się na kurs w ramach państwowego programu. Do takiej szkoły chodzisz codziennie, na pięć godzin. Jest na bardzo wysokim poziomie, a wiem, jak może wyglądać nauka języków, bo wcześniej w Polsce studiowałam filologię. Jeśli tylko chcesz, nauczą cię tam szwedzkiego. Ja po kilku miesiącach opanowałam go w stopniu komunikatywnym na tyle, żeby podjąć pracę w restauracji. Zaczęłam przeglądać oferty, kiedy nasze oszczędności zaczęły się kończyć. Przyszło dużo propozycji. Tutaj, na Północy, nawet z tylko podstawową znajomością szwedzkiego, nie ma problemu ze znalezieniem zatrudnienia. Warunki też są po prostu fair – nie ma „śmieciowych” umów, a za pracę po godzinach czy w weekendy dostaję dodatkowe pieniądze. Trzeba być jednak gotowym, że pracodawca nie będzie prowadził cię za rękę. Ważna jest twoja inicjatywa i samoorganizacja. Władze Skellefteå nie silą się na skromność: zachwalają miasteczko jako doskonałe dla obcokrajowców, którzy chcą rozpocząć nowe, lepsze życie w Szwecji. Widzę więc całą masę zdjęć malowniczych okolic, ale też obietnicę, że to tutaj koncentruje się sektor kreatywny i biznesowe innowacje z całej Północy. Agnieszka: Kiedy było już pewne, że przeprowadzamy się do Skellefteå, okazało się, że wszyscy wskazują to miasto jako ośrodek skupiający firmy głównie z dwóch branż: drzewnej i start-upowej (co było dla nas idealnym połączeniem, bo wcześniej w Poznaniu pracowałam przy rozwijaniu start-upu). fot. / / To małe miasto, ale bardzo prężnie działające. Uruchomiło wiele programów wspierających rozwój nowych przedsiębiorstw i inkubatory, które obejmują firmy z całej Północy, także z terenów Norwegii i Finlandii. Zaobserwowaliśmy, że tutaj na Północy każde miasteczko stara się specjalizować w czymś innym: Luleå poszło w przemysł, Kiruna w astronautykę, Umeå w medycynę. Starają się inwestować głównie w to, bo wiedzą, że to stanowi o ich przewadze. Do tego, o czym opowiadał Konrad, czuć, że przemysł i nauka mocno ze sobą współpracują. Zaskoczeniem było też tutejsze podejście, w ramach którego zawody powszechnie uznawane za męskie już na uniwersytecie reklamowane są jako właściwe także dla kobiet. I faktycznie widać, że kobiety wykonują taką pracę – prowadzą TIR-y czy pracują w policji, w wyłącznie damskich patrolach. Nie ma tu też wyraźnych dysproporcji pomiędzy różnymi grupami zawodowymi – lekarz nie jest postrzegany jako ktoś znacznie ważniejszy niż pielęgniarka, sprzedawca czy ktoś wykonujący pracę, do której nie potrzeba studiów. Tych różnic nie widać też w płacach – owszem, są, ale nie tak znaczące, jak można by się spodziewać. I można by uwierzyć, że to taka prawie idylla, gdyby nie coraz częstsze doniesienia, że kraj nie jest już tą samą gwarancją dobrobytu, co kiedyś. Że na wierzch wychodzą problemy - a najgłośniejszemu na imię „uchodźcy”. Konrad: Pewnie cię rozczarujemy, ale sami nawet nie wyobrażaliśmy sobie, że może być nam tutaj tak dobrze, że życie może tak wyglądać. Agnieszka: Uchodźcy, o których mówisz, oczywiście są, ale w tej naszej północnej społeczności nie stanowią problemu – nie przyczyniają się do przeludnienia czy gettoizacji. Nie doświadczyliśmy nawet podobno typowego dla Szwedów dystansu wobec obcych. Tutaj miejscowi są wręcz spragnieni kontaktu z nowymi osobami. Nawiązywaniu relacji sprzyja też noc polarna, wskazywana przecież jako jeden z minusów życia na Północy. Tymczasem wtedy życie towarzyskie kwitnie – wszyscy są na zewnątrz, głównie uprawiając sporty zimowe. fot. / / Archiwum prywatne Konrad: Myśleliśmy, że kompletnie nie jesteśmy do tego stworzeni, bo w Poznaniu spędzaliśmy wieczory głównie przed telewizorem, a okazało się, że tutaj naprawdę chce się żyć aktywnie. Łatwiej znaleźć na to nie tylko ochotę, ale też czas. Bardzo szanuje się prawo pracownika do odpoczynku i życia prywatnego. Warunki sprzyjały temu, żeby Agnieszka odkryła nowe pasje. Agnieszka: Na razie jesteśmy w stanie ciągłego nienasycenia. Nowy miał być kraj, studia, język, a doszło do tego wiele innych, nieplanowanych aktywności. Konrad: Udało nam się złapać tu jakiś luz. Skellefteå to ten rodzaj miejsca, gdzie jeśli sama nie stwarzasz sobie problemów, nie będziesz ich miała. Nie mamy do czynienia z żadną ze spraw, które stresowały nas w Poznaniu. Pomaga fakt, że na Północy nie jest ważna reszta Europy i jej problemy, ważne są Szwecja, Norwegia, Dania, Finlandia. Agnieszka: Znaleźliśmy tu spokój od wszystkiego, co nas męczyło. Także od toksycznych relacji - fajnie było móc bezkarnie uciąć pewne kontakty. Mamy pracę, która pozwala zarobić na życie i wszystkie dodatkowe wydatki. Jest to do osiągnięcia bez względu na to, jakie zajmujesz stanowisko. Konrad: Oczywiście nie wiadomo, na ile będziemy mogli sobie pozwolić za jakiś czas - czy trzeba będzie wynajmować mieszkanie, czy może kupimy sobie dom. Ale na pewno nie będzie trzeba się zapożyczać, żeby przeżyć. Wyjeżdżaliśmy na zarośniętą drzewami północ Europy i spodziewaliśmy się, że nic więcej tutaj nie ma. Tymczasem jest w tym miejscu dla nas nadzieja. Brzmi jak deklaracja - mocna jak na dwudziestoparolatków. Agnieszka: Chcemy tu zostać. Na całe życie, jeśli się uda. Konrad: Jeśli nikt nas stąd nie wygoni, to sami nie planujemy wyjeżdżać. Jesteśmy tutaj bardzo szczęśliwi. Mamy takie trochę wakacje od życia. Problemy są, ale jakby zdystansowane. Wiadomo, że nie przeprowadziliśmy się do raju, ale wobec wszystkiego, co cię spotyka, masz więcej czasu na reakcję, nie czujesz się tymi problemami przytłoczona. fot. / / Archiwum prywatne Ty dyktujesz warunki życiu, a nie odwrotnie? Konrad: Tak jest. Chyba znalazłaś sens tego, co od początku starałem się przekazać. Tu żyjesz tak, jak chcesz, a nie tak, jak musisz. To nam wystarcza. A Polska? Napisałaś mi przed spotkaniem, że wasz stosunek do kraju „jest bardzo radykalny, nie chcecie wrócić, nawet odwiedzić.” Agnieszka: Na razie nie wybieramy się tam, nawet w odwiedziny. Być może w przyszłości, jeżeli będzie to konieczne. Mieszkasz za granicą albo wróciłeś do Polski z emigracji? Daj nam znać. Wyślij e-mail albo odezwij się na Twitterze. Zobacz też: *Agnieszka jest absolwentką studiów magisterskich na bałkanistyce i zarządzaniu, na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Konrad uzyskał licencjat z filologii polskiej na tej samej uczelni, na szwedzkim Luleå Tekniska Universitet realizuje studia magisterskie na kierunku technologia drewna. Obserwuj @malwcŹródło: Czytelnicy tego postu: 1 589 Państwa Skandynawii są najdroższymi miejscami w Europie. Dla osób podróżujących z innych krajów może to być szok cenowy. Jednak należy wziąć pod uwagę fakt, że zarobki Skandynawów są proporcjonalne do cen produktów i usług, tak więc dla stałych mieszkańców nie stanowią takiego dysonansu jak dla tymczasowych przybyszów. Niemniej jednak, chcąc przeprowadzić się z innego kraju do Norwegii, należy zaopatrzyć się w zapas środków do życia, zanim podejmie się pracę i zacznie zarabiać kompatybilnie do istniejących cen. Zakwaterowanie Zacznijmy od tego, że walutą obowiązującą w Norwegii jest Korona Norweska (NOK), którą można przeliczyć na ok. 0,45zł. Jeśli podróżujemy do Norwegii jako turyści lub z zamiarem stałego pobytu musimy w pierwszej kolejności liczyć się z kosztami zakwaterowania. Koszty za pokój wynoszą około 250-1600 NOK, czyli 112-720zł za dobę, w zależności od standardu i lokalizacji. W przypadku wynajmu całych mieszkań miesięczny koszt wynajmu kawalerki może wynieść ok. 4000-8000 NOK (1800-3600zł). Natomiast jeśli szukamy mieszkania 2-3 pokojowego powinniśmy się liczyć z kosztem od 7000 do 15000 NOK, czyli 3150-6750zł. Ile za chleb? Koszty żywności i innych produktów spożywczych potrzebnych na co dzień szacuje się na ok. 3000 NOK miesięcznie na osobę, co w przeliczeniu na PLN wynosi 1350zł. Aby jednak wydawać jak najmniej zakupy można robić w supermarketach, takich jak Kiwi, Extra czy Rema. Małe sklepy spożywcze i piekarnie są zdecydowanie droższe. I tak za chleb w supermarkecie zapłacimy 7 NOK (3,15zł), a w piekarni nawet 35 NOK, czyli 15,75zł. Warto więc zaopatrywać się w produkty w supermarketach, które w Norwegii są nieczynne w niedziele. W ten dzień tygodnia chcąc kupić podstawowe artykuły spożywcze zapłacimy dużo więcej w otwartych małych sklepach. Nie samym chlebem… Jeśli chodzi o produkty spożywcze, z ciekawości możemy sprawdzić, że paczka makaronu może kosztować 15 NOK (6,75zł), kilogram filetów z kurczaka – 125 NOK (56,25zł), 20 torebek herbaty – 30 NOK (13,50zł), a kilogram cukru – 17 NOK (7,65zł). Jednak jeżeli chcielibyśmy zjeść na mieście to ceny w restauracjach za danie główne lokują się w granicach 150-300 NOK (67,5-135zł). Natomiast o koszcie alkoholu w Norwegii pojawił się już osobny wpis. Transport Nieodłączną częścią życia zarówno turysty jak i mieszkańców Norwegii jest przemieszczanie się z jednego miejsca na drugie. Przykładowo za bilet jednorazowy w komunikacji miejskiej w Oslo zapłacimy 35 NOK (15,75zł), a za 7 dniowy – 240 NOK (108zł). Warto zwrócić uwagę na to, że ceny mogą różnić się także w zależności od miasta. Najdroższym miastem w Norwegii jest jego stolica – Oslo. Niemniej jednak może okazać się, że w mniejszych miastach noclegi będą dużo droższe ze względu na ich ograniczoną ilość. Tak czy inaczej, ceny w Norwegii mogą szokować turystów. Jednak zwracając uwagę na miesięczne zarobki Norwegów twierdzą oni, że są w stanie zaoszczędzić sporą sumę pieniędzy, ponieważ ich miesięczne zarobki często przekraczają miesięczne koszty utrzymania. Na stronach internetowych można znaleźć dane pokazujące, że średnie miesięczne zarobki w Norwegii wynoszą ok. 30000 NOK, co jak widać, znacznie przekracza miesięczne koszty utrzymania.

koszty życia w szwecji 2018